Związki partnerskie w Polsce.

wpis na twr

Źródło: (Lefteris Pitarakis / AP (AP Photo/Lefteris Pitarakis, File))

Kiedy w marcu 2014 roku Wielka Brytania zalegalizowała małżeństwa homoseksualne, a na tym bardzo zależało parom pozostającym w takich związkach, w tym również Eltonowi Johnowi i jego wieloletniemu partnerowi – Davidowi Furnishowi, mężczyźni postanowili z tego skorzystać. Dotychczas „cywilny związek partnerski” miał właściwie takie same prawa jak kościelne małżeństwo, jednak nie mógł być nim nazywany.

John i Furnish byli razem tj. w momencie zawierania małżenstwa już 21 lat. Poznali się w 1993 roku, a cywilny związek partnerski, na co zezwalało im ówczesne prawo brytyjskie zawarli 21 grudnia 2005 roku. W międzyczasie dorobili się dwójki synów.

Nierzadko związki partnerskie kojarzone są z parami osób tej samej płci, a czym jest związek partnerski w ogólności, jak jest jego definicja?

W świete polskiego prawa nie ma niestety jeszcze legalnej definicji związku parnerskiego, ani też ustawy regulującej sytuację prawną osób żyjących w nieformalnych związkach – bez znaczenia czy są to osoby tworzące związki homoseksualne czy też heteroseksualne. Według polskiego ustawodawcy – osoby pozostające w nieformalnych związkach są osobami sobie obcymi, ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym trudnościami z uregulowaniem kwestii majątkowych, brakiem uprawnień do otrzymania alimentów na siebie, renty rodzinnej po zmarłym partnerze, wyłączenia partnerów z ustawowego dziedziczenia.

Nie oznacza to jednak do końca, że żyjąc w tzw. konkubinacie, wolnym czy partnerskim związku, takie osoby nie posiadają kompletnie żadnych praw i obowiązków.

Niektórych uprawnień możemy dochodzić, odwołując się do terminów „osoba pozostająca we wspólnym pożyciu” i „osoba bliska” zawartych m.in. w kodeksie cywilnym, ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych. Warto mieć świadomość, że oba przywołane pojęcia nie są jednoznaczne i podlegają licznym interpretacjom. W orzecznictwie polskich sądów dominuje pogląd, że pojęcie „osoby pozostające we wspólnym pożyciu” dotyczy jedynie tzw. związków konkubenckich rozumianych jako związek kobiety i mężczyzny nie połączonych węzłem małżeńskim, ale imitujący małżeństwo. Niestety jednak, ale taka interpretacja przepisów powoduje brak równości w dostępie do tych samych uprawnień związków osób różnej i jednej płci.

Ustawa o związkach partnerskich miałaby przyczynić się do ujednolicenia sytuacji prawnej osób żyjących w związkach tego typu, bez względu na to, czy są to związki homoseksualne czy heteroseksualne – określając zasady ich zawierania i ustania oraz definiując wzajemne prawa i obowiązki partnerów. Wszystkie projekty ustaw o związkach partnerskich zostały dotychczas odrzucone przez Sejm RP.

Przykładowo, w samej tylko Europie – małżeństwo osób jednopłciowych – jest dopuszczalne w: Belgii, Danii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Islandii, Luksemburgu, Maltcie,Niemczech, Norwegii, Portugalii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. W Austrii zaś Trybunał Konstytucyjny uznał brak małżeństw tej samej płci za sprzeczny z konstytucją i nakazał wprowadzenie stosownej regulacji do końca roku.

Zaś uprawnienie do legalizacji jednopłciowych związków partnerskich w Europie, występuje w Chorwacji, na Cyprze, w Czechach, Estonii, Grecji, Słowenii, Szwajcarii, Węgrzech i Włoszech.


Obecnie, z krajów europejskich, związków partnerskich nie ma jedynie już tylko w Polsce, Bułgarii, Rumunii, na Słowacji, Litwie i Łotwie. 

A jak wygląda sytuacja prawna osób homoseksualnych i heteroseksualnych, pozostających w nieformalnych związkach w Polsce?

Wskazać należy, że obowiązujące przepisy ani szczególnie nie chronią, ani nie regulują kwestii wzajemnych praw i obowiązków partnerów, nawet jeżeli związek jest trwały, a partnerzy razem dorabiają się, wzajemnie wspierają czy też posiadają wspólne dzieci.

Jeżeli chodzi np., o niektóre prawa, które przysługują małżeństwom, a których pozbawione są osoby pozostające w nieformalnym związku, niezależnie od płci, należą do nich chociażby:

  • prawo do informacji o stanie zdrowia;

  • prawo do decydowaniu o leczeniu;

  • prawo do otrzymania zwłok i pochówku;

  • prawo do ustawowego dziedziczenia (bez opodatkowania);

  • prawo do wspólności majątkowej i wspólnego rozliczania podatków;

  • prawo do zasiłku opiekuńczego, by zajmować się chorym mężem/chorą żoną;

  • prawo do objęcia męża/ żony ubezpieczeniem w ZUS;

  • prawo do renty po zmarłym mężu/ zmarłej żonie;

  • prawo do adopcji dziecka małżonka (tzw. “adopcja wewnętrzna”);

  • prawo do wspólnej adopcji (tzw. “adopcja zewnętrzna”);

  • prawo do zmiany nazwiska lub przyjęcia podwójnego nazwiska.

Czy pomimo braku stosownych regulacji w obowiązującym aktualnie systemie prawnym, można w inny sposób spróbować pomóc i zabezpieczyć prawa osób żyjących w związkach parnerskich?

W dużym uproszczeniu – tak, istnieje taka możliwość.

Partnerzy mogą bronić swoich praw majątkowych – np. poprzez stosowne umowy majątkowe, praw do dzieci i dziedziczenia (np. odpowiednie zapisy w testamencie) powołując się na rozwiązania zawarte w obowiązujących ustawach i kodeksach. Mają oni takie same prawa jak osoby samotne. Przysługuje im wprawdzie mniej uprawnień niż małżonkom. Oczywiście każdy przypadek jest inny i wymaga poszerzonej analizy, jak również niekiedy i wsparcia ze strony profesjonalnego pełnomocnika, który najlepiej doradzi, co w takiej sytuacji można zrobić.

Projekt ustawy o związakach partnerskich.

Ostatni projekt ustawy o związkach parnerskiech trafił do Sejmu z ramienia partii Nowoczesnej. Projekt przewiduje, że związek partnerski będą mogły zawrzeć przed Kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego pary zarówno hetero jak i homoseksualne.

Istotnym założeniem projektu jest fakt, iż partnerzy staliby się dla siebie osobami najbliższymi. Oznacza to, że gdy w obowiązujących przepisach byłaby mowa o osobie bliskiej lub najbliższej, skutki prawne z tego wynikające należałoby stosować również do partnerów. Analogiczne funkcjonowanie przepisów miałoby dotyczyć kwestii pełnomocnictwa – jeśli w danym przypadku prawo dopuszczałoby działanie przez pełnomocnika, pełnomocnikiem partnera mógłby zostać drugi partner.

Partnerzy mogliby również ustanowić między sobą wspólność majątkową. Wtedy wszelkie prawa nabyte po ustanowieniu wspólności stanowiłyby współwłasność obojga partnerów na zasadach współwłasności łącznej, zaś partnerzy ponosiliby solidarną odpowiedzialność za zaciągnięte zobowiązania. Partnerzy mogliby również rozszerzyć zakres wspólności majątkowej poprzez wprowadzenie składników majątkowych stanowiących majątek osobisty jednego lub obu partnerów. Wspólność majątkowa mogłaby być wypowiedziana przez złożenie oświadczenia przed notariuszem. Nowoczesna chce, by ustawa o związkach partnerskich objęła swoim zakresem także kwestie podatkowe. Ma im również dać prawo m.in. do wspólnego rozliczania się oraz dziedziczenia po sobie i przekazywania darowizn na zasadzie małżeństwa. Jeśli jeden z partnerów zachoruje, drugi będzie mógł dowiedzieć się o jego stanie zdrowia, a w przypadku jego śmierci – pochować go. Razem też będą mogli wychowywać dziecko jednego z partnerów.

Podsumowanie.

Z danych organizacji pozarządowych działających na rzecz osób LGBT wynika, że dla ponad 90 proc. z nich możliwość formalizacji związku jest ważna, a ponad 50 tys. dzieci już dziś wychowuje się w nieuznawanych przez państwo związkach jednopłciowych. Jak podkreślają, możliwość zawarcia związku partnerskiego tylko w przypadku osób homoseksualnych dotyczy 2 milionów obywatelek i obywateli.

Mówimy jasno: żadna miłość nie wyklucza, każda jest ważna – niezależnie od tego, czy łączy osoby jednej czy też różnych płci „– mówiła posłanka Monika Rosa, przedstawicielka Nowoczesnej, która jest autorem ostatniego projektu ustawy o związkach parnerskich.

Niezależnie od tego, czy się z powyższym stwierdzeniem zgadzamy czy nie – zjawisko związków partnerskich istnieje i będzie istnieć, jak również staje się na tyle powszechne, że wkracza w ramy życia społecznego, przy czym bez znaczenia jest w tym miejscu różnicowanie ww. osób według kryterium ich orientacji seksualnej.

Ignorancja zarówno przez poprzednie i dotychczasowe władze istniejącego stanu rzeczy, doprowadza do sytuacji, w której miliony obywateli i obywatelek RP nie mają przyznanych określonych uprawnień, rzec można – podstawowych i fundamentalnych – dla osób które pragną określony związek zbudować, niekoniecznie pod dyktatem określonej ideologii czy religii.

Skoro Konstytucja RP, przynajmniej jeszcze w dotyczchczasowym kształcie stanowi w art. 32 ust. 1, że „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne” oraz w ust. 2., iż „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny, to nieprzyznawanie tych samych praw bądź też uzależnianie przyznania praw określonej grupy osób od jednej, ściśle określonej ideologii definicji rodziny, wypełnia tym samym znamiona dyskryminacji.

Autor wpisu

Hanna Woźniak

Źródła:

https://mnw.org.pl/zwiazki-partnerskie/

Wzajemne rozliczenia po rozstaniu partnerów (konkubentów).

Kto daje i zabiera ten się w piekle poniewiera…” tak brzmi stare polskie porzekadło 😉

Ostatnio było głośno w tym temacie za sprawą wydanego niedawno przez Sąd Okręgowy w Łodzi orzeczenia, w którym ów sąd podtrzymał stanowisko sądu pierwszej instancji, iż „każdy mężczyzna w mocno średnim wieku, chcąc mieć romans z młodą kobietą i żyć z nią w konkubinacie, musi liczyć się z pewnymi wydatkami, chociażby na drobne upominki do jakich można zaliczyć zakup kobiecie bluzki”, jak również m.in. dzięki sprawie piosenkarki Doroty „Dody” Rabczewskiej i jej byłego narzeczonego – Emila Hadaira, który pozwał swoją ex i zażądał zwrotu darowanych wcześniej od siebie prezentów…..

http://orzeczenia.lodz.so.gov.pl/content/SN/152510000001503_III_Ca_000805_2016_Uz_2016-10-21_001

http://www.rp.pl/W-sadzie-i-urzedzie/301109911-Sad-byla-kochanka-nie-musi-zwracac-pieniedzy-za-upominki.html#ap-1

Abstrahując od moralnych i etycznych rozważań takiego postępowania, zastanówmy się na jakiej podstawie na gruncie polskiego prawa i czy w ogóle możliwym jest żądanie zwrotu takich podarków bądź innych rzeczy przez osoby pozostające w nieformalnym związku partnerskim.

Co do zasady polskie prawo rodzinne nie reguluje kwestii wzajemnych rozliczeń po rozstaniu osób pozostających w niezalegalizowanym związku partnerskim (np. narzeczeństwa, konkubinatu), jak również podziału majątku będącego ich współwłasnością nabytego w trakcie trwania konkubinatu, oraz zasad rozliczenia nakładów poniesionych z majątku każdego z nich na majątek wspólny oraz nakładów jednego z konkubentów poniesionych z jego majątku na majątek drugiego konkubenta.

Istnieje możliwość uregulowania powyższej kwestii oczywiście za pomocą umowy stron, nie mniej jednak jak wiadomo nie zawsze z różnych przyczyn towarzyszących okolicznościom rozstania będzie to możliwe. W przypadku sporu – podstawę roszczeń w takim przypadku stanowić będą przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu tj. art. 405 k.c. i następne, regulujące również kwestie związane ze zwrotem nakładów ( np. poczynionych ulepszeń, remontów na majątek byłego partnera).

Pamiętajmy jednak, że każdy przypadek jest inny i wymaga indywidualnej analizy pod kątem prawnym, ponieważ może się okazać, że szczególne okoliczności faktyczne sprawy wskazują na istnienie innej podstawy prawnej tych rozliczeń. W określonych sytuacjach, ale raczej stosunkowo rzadko zastosowanie znajdzie art. 226 § 1 k.c. lub art. 230 k.c. (zwrot nakładów przy posiadaniu samoistnym i zależnym).

No dobrze, a co w takim razie z prezentami poczynionymi przez byłego partnera? Czy w tym wypadku znajdą zastosowanie ogólne zasady dotyczące darowizn? Według niedawnego orzeczenia Sądu Najwyższego, jeśli związek partnerski nie kończy się zawarciem małżeństwa, to cel inwestycji w przyszłość zostaje udaremniony. Wobec tego partner, który otrzymał pieniądze musi je zwrócić, jako świadczenie nienależne” (IV CSK 772/14).

W sytuacji więc, gdy jedna strona czyniła nakłady pieniężne obdarowując partnera prezentami, licząc na sformalizowanie tego związku, do którego jednak nie doszło, może ona żądać od swojego ex zwrotu tych upominków (przykro nam Doda ;/). Ww. orzeczenie nie dotyczy jednak sytuacji, w której jedna strona obdarowywała swojego partnera nie spodziewając się jednocześnie zalegalizowania związku. Można tu posiłkować się przyjętą w danych okolicznościach wartością upominków. Podkreślić należy, że aby możliwym było żądanie zwrotu pieniędzy lub prezentu od byłego partnera, wcale nie musimy zastrzegać w momencie obdarowywania, że są one do zwrotu.

We wspomnianym na początku posta niedawnym orzeczeniu sądu, zwrócono również uwagę, że drobne upominki (w tym konkretnym przypadku chodziło o kupowanie ubrań oraz darowanie telewizora i starej kanapy z uwagi na łączącą wówczas strony intymną relację) czynią zadość zasadom współżycia społecznego i w związku z tym nie mogą być podstawą roszczenia. W takim stanie faktycznym żądanie zwrotu kwot wydatkowanych na upominki Sąd Rejonowy uznał za moralnie naganne, a co za tym idzie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i nie może korzystać z ochrony prawnej.

Na zakończenie można jedynie wskazać, iż umowa darowizny – przynajmniej co do zasady – nie polega na tworzeniu czegoś w rodzaju własności czasowej czy też warunkowej. Obdarowany staje się właścicielem, więc jest uprawniony korzystać z cech własności w tym zbyć to, co zostało mu darowane. Niekiedy jednak, pod pewnymi warunkami przepisy przyznają darczyńcy możliwość żądania domagania się ekwiwalentu podarunku np. kiedy popadnie w niedostatek (art. 897 k.c.) lub też z uwagi na rażącą niewdzięczność obdarowanego partnera – jego zwrotu (art. 898 k.c.). Jak w przypadku każdej sprawy, podjęcie stosownych kroków prawnych w celu odzyskania darowanych prezentów, powinno być poprzedzone pogłębioną refleksją i analizą korzyści takiego ruchu.

Autor wpisu:

Hanna Woźniak